„Fakt, że życie niespecjalnie nas rozpieszcza, ale przecież nie będziemy załamywać rąk nad najmniejszą przeszkodą”.
Szesnastoletnia Pi miała właśnie na lekcji angielskiego przedstawić prezentację, do której przygotowywała się od kilku dni. Wszystko było dopracowane. Mimo to, gdy nadeszła jej kolej, świat zawirował i zgasł. Diagnoza, którą słyszy w szpitalu, jest zaskakująca: atak paniki i zaburzenia lękowe. Rodzice dziewczyny natychmiast uruchamiają lawinę pomocy – terapia, psychiatra, troska – wszystko, by córka jak najszybciej wróciła do „normalności”. Pi jednak wcale się do tego nie spieszy. Zamiast skupiać się na powrocie do szkoły, zaczyna uważniej przyglądać się światu tuż za progiem swojego mieszkania. Niespodziewanie nawiązuje relacje z sąsiadkami: starszą, ekscentryczną Angielką, panią Gillian Brown, oraz Biancą i jej córką Vicky, dziewczyną z niepełnosprawnością intelektualną. To właśnie w ich towarzystwie, w zwykłych, codziennych rozmowach i gestach, Pi odnajduje coś, czego nie dały jej żadne terapie. Zaczyna rozumieć różnicę między tym, co „powinna”, a tym, czego naprawdę „chce”, i odkrywa, że radość można odnaleźć w najdrobniejszych rzeczach.
„Kwiecień plecień” to subtelna i mądra opowieść o kryzysie psychicznym, z którym mierzy się coraz więcej młodych ludzi. Duńska autorka, Mette Vedsø, z dużą wrażliwością i bez uproszczeń pokazuje, czym są stany lękowe i ataki paniki. Książka unika prostych recept i schematycznych rozwiązań, zamiast tego podkreśla wartość autentycznych relacji międzyludzkich. Pokazuje, że czasem największym wsparciem nie są profesjonalne terapie, ale drugi człowiek, który potrafi spojrzeć na nas z uwagą i bez oceniania. To historia o tym, że wyjście z kryzysu wymaga czasu, a presja otoczenia na „szybkie wyzdrowienie” może przynieść więcej szkody niż pożytku. Autorka, znana z podejmowania w swoich książkach poważnych tematów z nadzieją i ciepłem, otrzymała za tę powieść nagrodę White Ravens 2020.
„Tylko w mojej głowie”, „Moje szczęśliwe życie”, „Cudowny chłopak”, „Rok szczura”